Dziś zawitamy do Moskwy. Stolica Rosji, czyli największego kraju na świecie, który położony jest na dwóch kontynentach i zajmuje ponad 1/8 zamieszkanych terenów na ziemi! Jakby tego było mało, to jest również największym miastem w Europie. Jak i sam kraj pełna skrajności i kontrastów. Od miejsc ociekających złotem, po skrajną biedę. Od palącego słońca, aż po trzaskający mróz. Od zapierających dech widoków, po miejsca do których strach zaglądać. Wszystko to budzi zachwyt u zwiedzających, jednocześnie budząc kontrowersję wśród ludzi na całym świecie. Niestety nie będę w stanie odpowiedzieć na wszystkie zagadki i mity, jakie krążą wokół tego państwa, a to co dziś zobaczycie zostało uchwycone w ciągu kilkugodzinnego spaceru.

zdjęcia z podróży, atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć

Cała przygoda zaczyna się już na lotnisku, gdzie jeśli ktoś z Was nie miał nigdy do czynienia z płaceniem łapówek, to tutaj będzie miał niebywałą okazję. Wszystko zależy od tego co mamy w bagażu podręcznym, ale każda elektronika, to pretekst do zapłacenia „cła” strażnikowi do ręki. Na szczęście po dłuższych rozmowach udało mi się tego uniknąć, kiedy zostałem poproszony o podejście do kontroli. Później jest już raczej z górki. Możemy wziąć taksówkę lub skorzystać z busa i mknąć do centrum. Jeśli chodzi o transport publiczny to jak zawsze polecam metro. Szybko, tanio i wygodnie. Zresztą jedną z atrakcji są właśnie moskiewskie stacje metra. Gdzie zatem zacząć spacer jeśli mamy na to tylko kilka godzin? Z całą pewnością polecam rozpocząć wycieczkę od stacji Teatralnaya. Właśnie tutaj w zasięgu kilku kroków mamy większość znanych nam atrakcji. Kreml, Plac Czerwony, Sobór Wasyla Błogosławionego, Moskiewski Maneż i Teatr Bolszoj, skąd pochodzi najbardziej rozsławiony w świecie rosyjski balet. To wszystko (a nawet więcej) leży u naszych stóp. Jest to również świetne miejsce do zakupienia pamiątek, gdzie najpopularniejsze to chyba papachy (zimowe czapki) i matrioszki. Nie zabraknie również magnesów. Gorąco polecam wejście do Soboru Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Znajduje się tuż za bramą, którą wchodzimy na Plac Czerwony. Przede wszystkim atmosfera jaka panuje w tym miejscu jest dość podniosła. Każdy, kto tam wchodzi wygląda jak zahipnotyzowany, a na twarzy króluje pełna powaga. W środku cisza, płacz i żarliwe modlitwy. Bardzo niepozorne i małe miejsce, za to przyciąga wiele osób. Przyznaje, że wahałem się, czy jako turysta mogę tam w ogóle wejść. Dość ciekawe i niecodzienne przeżycie. W centrum znajdziemy również sporo muzeów, w tym między innymi Kreml, gdzie można spędzić kilka godzin. Jednak wszystkie, na które trafiłem mają wstęp płatny i czasami ostatnie wejścia są dość wcześnie, a przez ograniczoną ilość biletów może być ciężko dostać się tam z biegu. Dobrze jest zapoznać się wcześniej z tym co Nas interesuje i sprawdzić cenny oraz godziny otwarcia.

Kiedy okrążymy już centrum, to proponuję wybrać się na południe w stronę Soboru Chrystusa Zbawiciela. Jeśli już tam dojdziemy, to wejdźcie koniecznie do środka. Przy drzwiach przeskanują nas prawie jak na lotnisku, czy nie wnosimy nic niebezpiecznego. Panuje oczywiście całkowity zakaz fotografowania. To co zobaczymy w środku robi ogromne wrażenie. W końcu to największa na świecie prawosławna świątynia! Interesującym elementem tego obiektu są też starsze panie, które cały czas spacerując po wszystkich pomieszczeniach, pchając przed sobą, nazwijmy to „szpachelki z długim trzonkiem”, które mają za zadanie zdrapywanie wszelkiego brudu z podłogi. Takiej technologii jeszcze nie widziałem, także warto i na to zwrócić uwagę.

Jeśli mamy ochotę możemy przejść na drugą stronę rzeki i zobaczyć cóż tam się kryje pięknego. Mi niestety nie udało się. Po drodze miniemy sporo fajnych knajpek, gdzie możemy coś lokalnego zjeść i wypić. Moskwa to przede wszystkim również bardzo duże miasto i kilkupasmowe ulice. Jeśli będziemy chcieli przejść na drugą stronę to raczej szukajmy wzrokiem podziemnego przejścia, a nie brnijmy przed siebie w poszukiwaniu pasów, gdyż możemy ich nie znaleźć. Przetestowałem to na sobie. Bardzo chętnie bym tu wrócił, gdyż widziałem niewiele i właściwie tylko otarłem się o to miasto. Jeśli chodzi o porę roku to wydaje mi się, że warto tu przybyć na przełomie lata i jesieni lub zimą, kiedy wszystkie majestatyczne budowle i parki pokryte są grubym białym puchem. Tym oto meteorologicznym akcentem zapraszam Was do galerii, bo mimo niewielkiej ilości czasu, wpadło całkiem sporo zdjęć.

2 komentarze

  1. Przepiękne zdjęcia! Cudownie oddają moskiewski klimat i jak na kilka godzin to rzeczywiście dosyć sporo 🙂 Dziwnie mi się czytało o tej łapówce, bo w Rosji byłam i na szczęście na lotniskach udało mi się oszczędzić takiej wątpliwej przyjemności (i cieszę się, że Tobie również). Moskwa robi ogromne wrażenie, ten kontrast i ogrom, albo pustka. Do dziś pamiętam to uczucie hipnozy, o którym piszesz, bo jak weszłam na Plac Czerwony to mnie lekko (że tak powiem) zatkało. Dzięki za odświeżenie wspomnień! Pozdrawiam, A.

    • Dziękuję ślicznie za cudowny komentarz! Cieszę się, że nie tylko ja w taki sposób odebrałem Moskwę. Na pewno chętnie tam jeszcze wrócę. A co do incydentu na lotnisku to mam nadzieję, że to jednorazowa przygoda i miałem takiego lekkiego „pecha” 😉

Napisz komentarz