Dziś zabieram Was na najwyższy szczyt Hiszpanii i wszystkich wysp atlantyckich (3718m n.p.m.). Wbrew pozorom wcale nie znajduje się on w Hiszpanii. Co więcej nie leży nawet w Europie! W tym celu musimy przenieść się na kontynent afrykański, a dokładnie na Teneryfę.

Jak przygotować się na taki trekking? Co ze sobą zabrać? Jak dojechać i jakie są sposoby dotarcia na szczyt? To wszystko znajdziecie we wpisie. Dodatkowo dorzucam do zassania mapę ze szlakami!

zdjęcia z podróży, atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć, porady praktyczne

  • Transport:

O tym jak najlepiej poruszać się po wyspie pisałem już tutaj, więc zapraszam do zapoznania się z postem.

Dla własnej wygody polecam samochód, ale jeśli ktoś będzie chciał dojechać autobusem to proszę sprawdzić linie: 348 kursującą z północy wyspy lub 342 z południa. Koszt przejazdu w 2 strony może oscylować w granicach 20 euro za osobę. Wszystko oczywiście zależy skąd i dokąd pojedziemy.

Jeśli chodzi o autostradę, to należy kierować się na trasę TF-21.

  • Pozwolenie na wejście na wulkan

Bardzo ważny element wyprawy, na który możemy nawet nie wpaść, a może nam zepsuć cała wycieczkę. Niestety pozwolenia nie można otrzymać przy wejściu na wulkan, ani zakupić na parkingu.

Aby zdobyć pozwolenie należy wypełnić wniosek online wchodząc na tą stronę: www.reservasparquesnacionales.es

Pisząc ten post najbliższy wolny termin jest za 6 tygodni! Jeśli planujecie wejść na wulkan musicie o tym pomyśleć znacznie wcześniej. Co więcej musimy określić konkretny przedział czasowy, w którym chcemy wejść: 09:00-11:00, 11:00-13:00, 13:00-15:00, 15:00-17:00.

Bez pozwolenia wejdziemy maksymalnie na wysokość, na którą wjeżdża kolejka.

  • Co jeśli zapomnieliśmy o pozwoleniu?

Jeśli zagapiliśmy się i nie zdążyliśmy zaklepać sobie wolnego terminu na wejście, to jest jeszcze szansa w postaci noclegu w schronisku, które położone jest na wysokości 3200m n.p.m. Osoby, które zostają na noc, mogą wejść na szczyt wulkanu bez pozwolenia pod warunkiem, że zrobią to przed 9:00 rano. Z tym jednak nie powinno być problemu, ponieważ schronisko musimy opuścić o godzinie 7:30.

  • Schronisko Altavista

Schronisko może pomieścić 54 osoby i podobnie jak w wypadku pozwolenia na wejście na wulkan, trzeba wcześniej dokonać rezerwacji. Można pozostać tylko na jedną noc. Schronisko otwiera swe bramy o 17:00 i zamyka o 22:00. Do dyspozycji mamy kuchnię, automat z przekąskami, toaletę i umywalkę. Nie ma pryszniców. Nie musimy na szczęście zabierać śpiworów. W schronisku są 3 duże pokoje koedukacyjne z piętrowymi łóżkami. Cena noclegu to 21-25 euro w zależności od dnia. Rezerwację oraz więcej informacji można znaleźć bezpośrednio na stronie: Schronisko Altavista

  • Jak dostać się na szczyt?

Drogi są właściwie dwie. Albo wjedziemy kolejką, albo wejdziemy o własnych siłach. Ja mimo, iż nie mam najlepszej kondycji, to stanowczo zachęcam zarówno do wejścia i zejścia pieszo. Nie będzie to łatwe, ale widoki zrekompensują nam Nasze cierpienie.

Jeśli zechcemy skorzystać z kolejki, to zdobycie szczytu śmiało możemy zaplanować na jeden dzień. Kolejka linowa jest czynna w godzinach od 9:00 do 16:00. Ostatni wjazd odbywa się o godzinie 16:00, a ostatni zjazd o godzinie 16:50. Cena za dorosłego turystę to 27 euro. Stacja górna znajduje się na wysokości 3555m n.p.m., więc od szczytu dzieli Nas 163 metry przewyższenia. Niby niewiele, ale bez aklimatyzacji na takiej wysokości może okazać się to bardzo trudne. Bilety na kolejkę możemy zarezerwować tutaj: Kolejka linowa Teide

Jeśli natomiast wybierzemy prawdziwy trekking, to proponuję rozbić trasę na 2 dni. Zgodnie z informacją jaką znajdziemy na parkingu przy Montana Blanca, który jednocześnie jest naszym punktem startowym, będziemy mieli do przejścia w sumie 20,52 km. Biorąc pod uwagę, że są to góry, a dodatkowo jesteśmy dość wysoko, bo około 2400m n.p.m., to wejście i zejście jednego dnia mogłoby się bardzo źle skończyć lub po prostu nie udać. Dlatego pierwszego dnia polecam zaparkować samochód i dojść na spokojnie do schroniska położonego na 3260m n.p.m. Cały czas trzymamy się szlaku numer 7, aż do jego końca. Przy oznaczeniach szlaku znajdziemy również małe cyferki, mówiące o tym ile jeszcze takich tabliczek zostało do jego końca. Po przejściu 8,5 kilometra, schronisko będzie idealnym miejscem na małą regenerację, a przede wszystkim na aklimatyzację przed porannym atakiem na szczyt. Na takich wysokościach powietrze robi się rzadsze i ciężko się oddycha. Z tego powodu mogą występować różne objawy podczas pobytu w górach. Jedni mogą mieć zawroty głowy i problemy z wyrównaniem oddechu, a inni tak jak na przykład ja mogą cierpieć na bezsenność.

Pierwsze 6 kilometrów idziemy spacerkiem po bardzo przyjemnej utwardzonej ścieżce. Widoki już tutaj są dość nieziemskie, zwłaszcza, że po drodze przywitają nas wulkaniczne jaja, czyli nic innego jak wielkie głazy wystrzelone z wnętrza wulkanu podczas erupcji. Później zaczyna się już prawdziwy trekking i podejście w górę. Przed nami ostatnie 2,5 kilometra zanim dotrzemy do bazy noclegowej. Szlak jest dość stromy, a najbardziej mylące jest to, że gdy myślimy, że już widzimy szczyt, to nagle odsłania się kolejna przestrzeń do pokonania. Czas dojścia z parkingu do schroniska to około 4 godziny. Choć pozornie niewiele, to jednak fizycznie daje w kość.

Aby zdążyć na wschód słońca należy zebrać się w okolicy godziny 5.00 rano. Do pokonania będziemy mieli 2,2 kilometra o przewyższeniu 458 metrów. Gdy dojdziemy do końca szlaku numer 7, skręcamy w lewo kontynuując szlakiem 11. Szlak bywa ciężki i często wchodzimy po dużych kamieniach. Na taką przeprawę musimy wziąć sobie nieco większy zapas czasu. Nam to zajęło ok 2h 15min.

Gdy zawitamy na samym szczycie, ogrzejemy się w siarkowych, wulkanicznych wyziewach i zobaczymy wschód słońca, to nic już nie będzie ważne. Cały ból i zmęczenie pójdzie w niepamięć. Natomiast schodząc w dół drogą wiodącą przez ponad 10,5 km, będziemy pokonywać ją dumnie jako zdobywcy najwyższego szczytu Hiszpanii i wszystkich wysp atlantyckich!

  • Co ze sobą zabrać?

Po pierwsze pamiętajmy o jedzeniu i sporej ilości wody. Zakupy zróbmy najlepiej w markecie zanim zaczniemy wjeżdżać w góry, ponieważ możemy tam niestety już nic nie znaleźć. Tuż przed Montana Blanca jest jeszcze duży punkt, gdzie zjeżdżają się wszystkie autobusy. Można tam kupić pamiątki, coś zjeść i ewentualnie właśnie zabrać ze sobą na szczyt, ale ceny są okropnie wysokie. Ja niestety popełniłem ten błąd i musiałem przepłacić.

Ubranie. Kolejny istotny punkt wyprawy. Mimo, że u podnóża wulkanu będzie ponad 20 stopni, to na jego szczycie może leżeć śnieg, a już na pewno będzie mocno wiać. W związku z tym należy ubrać się na „cebulkę”. Wygodne, lekkie i oddychające rzeczy będą zbawienne. Obowiązkowo wysokie buty trekkingowe. Widziałem ludzi w adidasach, ale nie polecam tego stylu! W samym schronisku również może nie być zbyt ciepło. Na tą jedną noc nie bierzmy ze sobą całej kosmetyczki i osobnej piżamy. Czym wyżej jesteśmy tym bardziej odczuwamy każdy kilogram. Czołówka! Pamiętajcie, że na wschód wychodzicie w nocy. Bez dobrego źródła światła ani rusz. Naładujcie telefon i wgrajcie mapę (nawet tą, którą znajdziecie w linku na dole). Zawsze to dobrze mieć jakiś punkt odniesienia, gdzie jesteśmy. Weźcie koniecznie również okulary przeciwsłoneczne oraz krem z filtrem. Dobrze jest mieć jakąś chustę na szyi. Resztę pewnie ewentualnie uzupełnicie sami znając własne potrzeby.

Link do pobrania mapy wraz ze szlakami: Mapa Teide

Mam nadzieję, że pomimo długiej czytanki dowiedzieliście się ciekawych i praktycznych rzeczy. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam udanego szczytowania! 🙂

 

3 komentarze

Napisz komentarz