Tag

kuchnia

Browsing

Kluż, bo tak brzmiała kiedyś nazwa tej miejscowości, położony jest w samym sercu Rumunii, w krainie zwanej Siedmiogrodem. Czyż nie brzmi bajkowo? Z tego co dowiedziałem się od lokalnych mieszkańców jest to drugie najszybciej rozwijające się miasto. Liczba ludności wynosi ponad 300tys., więc trzeba przyznać, że całkiem sporo.
Zanim przejdziemy jednak do przyjemności i zagłębimy się w miasto, najpierw o tym jak do niego dojechać. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak odcinek 800km pokonaliśmy w 16h z czego ok. 200 km było jeszcze w Polsce, gdzie można było jechać całkiem żwawo. Mimo, że GPS jak i inne mapy wskazywały na to, że trafiliśmy na główne drogi, to niestety w rzeczywistości okazało się, że miejscami dróg nie było wcale. Zresztą, żeby za dużo się nie rozpisywać nad naszą terenową przejażdżką zapraszam do obejrzenia wideo, które miało już premierę na fanpejdżu (film +18 z uwagi na intro): Rumuński offroad
W ramach bonusu na końcu trasy zepsuł nam się samochów, ale na szczęście świeżo poznani Rumuńscy obywatele przybyli nam z pomocą, choć auto wróciło do Polski na lawecie. Także jakby ktoś chciał się tam wybrać polecam kierunek na miasto Oradea i następnie odbić na Kluż.

zdjęcia z podróży, atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć

Ekisehir to miasto położone w północno-zachodniej części Turcji nad rzeką Porsuk. Przemieszczając się uliczkami można spotkać sporo młodych ludzi, a to dlatego, że znajdują się tam 2 dość duże uniwersytety. Ja miałem przyjemność nocować na terenie Anadolu Universitesi. Wprost z kampusu wychodzimy na główną ulicę miasta, wzdłuż której rozmieszczone są restauracje oraz różne sklepiki.

Przejdźmy jednak do konkretów. Jak mówi stare tureckie przysłowie „Dobry kebab piecze dwa razy”. No i tu nastąpiło moje wielkie rozczarowanie, gdyż lokalne kebaby nie piekły wcale. Właściwie wszystkie mięsa jakie miałem okazję spróbować były słabo doprawiane, chyba że zamawiało się wersje pikantną, ale czy dodanie papryki, która wypala podniebienie można nazwać przyprawianiem, to już ciężko mi ocenić. Co jeszcze różni się od naszego kebaba, to to że tzw. „kebab w cienkim cieście” często zawijany jest z frytkami. Niestety moje kubki smakowe nie było usatysfakcjonowane tymi daniami, co nie oznacza, że innym by to nie smakowało. Dla pocieszenia dodam, że próbowałem również 2 deserów i tutaj było całkiem smacznie i przyjemnie.

zdjęcia z podróży, atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć