Tag

Turcja

Browsing

Miasteczko Kadriye chyba nie zasłynęło niczym wielkim w historii Turcji, ponieważ nawet Wikipedia w języku tureckim praktycznie nic o nim nie mówi. Nazwa pochodzi od greckiego miasta Heraklion. Swoją drogą jeśli dobrze kojarzę, to Turcja zablokowała dostęp do Wikipedii, ponieważ publikowano tam „niekorzystne” informacje na temat państwa i jego rządu. No cóż, jak foch, to foch i tego nie przeskoczymy.

Turecka fantazja nie zna granic, więc myślę, że można śmiało powiedzieć, iż The Land Of Legends, to miejsce z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Położone w miejscowości Kadriye około 35 kilometrów od Antalyi nad samym Morzem Śródziemnomorskim. Nie sposób opisać to miejsce w kilku słowach, więc zacznijmy od atrakcji, które można zobaczyć za darmo.

Antalya to miasto położone w południowo-zachodniej części Turcji nad Morzem Śródziemnym. Ogromny kurort turystyczny wzdłuż którego rozpościera się turecka riwiera. Miasto zamieszkane przez około 1 milion mieszkańców. W szczycie sezonu praktycznie podwaja swoją liczbę ludności. W drogich hotelach, których ceny sięgają kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy złotych za pobyt bawią się dostojni goście. A przynajmniej bardzo bogaci. Dość dziwne uczucie pić drinka i spoglądać na wylegujące się półnagie ciała, gdy 500km dalej na wschód giną ludzie walczący w wiecznej wojnie, wytaczając przeciwko sobie ciężką amunicję.

Ekisehir to miasto położone w północno-zachodniej części Turcji nad rzeką Porsuk. Przemieszczając się uliczkami można spotkać sporo młodych ludzi, a to dlatego, że znajdują się tam 2 dość duże uniwersytety. Ja miałem przyjemność nocować na terenie Anadolu Universitesi. Wprost z kampusu wychodzimy na główną ulicę miasta, wzdłuż której rozmieszczone są restauracje oraz różne sklepiki.

Przejdźmy jednak do konkretów. Jak mówi stare tureckie przysłowie „Dobry kebab piecze dwa razy”. No i tu nastąpiło moje wielkie rozczarowanie, gdyż lokalne kebaby nie piekły wcale. Właściwie wszystkie mięsa jakie miałem okazję spróbować były słabo doprawiane, chyba że zamawiało się wersje pikantną, ale czy dodanie papryki, która wypala podniebienie można nazwać przyprawianiem, to już ciężko mi ocenić. Co jeszcze różni się od naszego kebaba, to to że tzw. „kebab w cienkim cieście” często zawijany jest z frytkami. Niestety moje kubki smakowe nie było usatysfakcjonowane tymi daniami, co nie oznacza, że innym by to nie smakowało. Dla pocieszenia dodam, że próbowałem również 2 deserów i tutaj było całkiem smacznie i przyjemnie.

zdjęcia z podróży, atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć