Będąc w Sun Moon Lake, grzechem byłoby nie złapać porannego busa i wyskoczyć do dość niezwykłego miejsca jakim jest Park Narodowy Alishan (myślę, że tak mogę to miejsce nazwać w wersji polskiej). Stu kilometrowy odcinek krętych, górskich dróg robi wrażenie. Dodatkowo możemy spotkać małpy, których nie udało mi się zobaczyć w żadnym innym miejscu na wyspie! Zatem cóż znajdziemy na 1400 hektarach tajwańskich lasów?

Park położony jest na wysokości 2200 m n.p.m. W odróżnieniu do reszty wyspy jest tutaj dość chłodno i pochmurno, a średnia roczna temperatura oscyluje w okolicach 10-11 stopni. Polecam uzbroić się w jakiś polar, a nawet kurtkę. W ciągu roku, aż 209 dni jest deszczowych, a 244 owianych jest mgłą. Brzmi dość mrocznie, ale taka pogoda ma ogromny wpływ na to, jak właśnie Alishan wygląda.
Główną atrakcją tego miejsca jest stara kolejka, z której możemy podziwiać niesamowitą faunę i florę jaka spowiła to miejsce. Oczywiście możemy zwiedzać park pieszo, gdyż przygotowano w tym celu wiele ścieżek, a bez wychodzenia poza główny obszar, spokojnie przejdziemy to miejsce w jeden dzień. Jeśli chcielibyśmy poczuć się jak prawdziwi eksploratorzy tego niezwykłego miejsca, to możemy zatrzymać się w jednym z kilku hoteli jakie tutaj postawiono.

Tutaj możecie ściągnąć mapkę wraz z krótkimi opisami (niestety tylko po angielsku): Mapa Alishan

Miejscami, które koniecznie trzeba zobaczyć przemierzając leśne drogi, to:

  • Shouzhen Temple – świątynia położona w środku lasu. Przy okazji obok znajdują się stoiska, gdzie możemy dość tanio zjeść pyszne lokalne przysmaki. Polecam kaszankę na patyku! 😉
  • Alishan Sacred Tree – drzewo, które ma ponad 3 000 lat! Zresztą w tej okolicy znajdziemy sporo różnych tysiąc-latków.
  • Elder Sister Pond – urokliwy staw, przy którym możemy przysiąść i odpocząć

Dodatkowo jeśli trafimy na czyste niebo, to możemy liczyć na bajeczny zachód słońca. Namiastkę znajdziecie na zdjęciach w galerii.

Gdzie zjeść, aby nie zbankrutować?

Wiadomo, że jak człowiek głodny to zły, a jak jeszcze wpadniemy tu rano i wieczorem ruszamy dalej, to warto naładować baterię czymś ciepłym. Tak jak wyżej wspomniałem warto coś przekąsić obok świątyni Shouzhen. Jeśli jednak nic tam dla siebie nie znajdziemy, to życie uratuje nam (a także jak zobaczycie wielu innym podróżnikom) sklep 7/11, który jest jednocześnie dworcem autobusowym. Na szczęście z racji tego, że jest to sieciówka to ceny są takie same jak na całej wyspie. Możemy kupić sobie jakąś “tajwańską zupkę” i zalać ją darmowym wrzątkiem. Może nie jest to mistrzostwo świata, ale są naprawdę zacne.

To jak się tutaj w końcu dostać?

My przyjechaliśmy tutaj z Sun Moon Lake, skąd odjeżdżają 2 autobusy. Pierwszy startuje o 8.00 drugi o 9.00 rano. O bilety jednak najlepiej postarać się wcześniej (przynajmniej jeden dzień), ponieważ busy nie są duże, a jeśli nie będzie wolnych miejsc siedzących to już nie wejdziemy. Koszt biletu to około 350 NT$ za osobę.
Z Alishan ruszyliśmy wieczorem do Chiayi (bus 250 NT$ za osobę), skąd pędziliśmy dalej do Koahsiung (pociąg 189 NT$ za osobę).

Z Alishan warto też udać się do Northwest Corridor Area, gdzie znajdziemy plantacje herbaty. Nam niestety zabrakło czasu, aby tam zawitać.

Ahhh ..i być może najważniejsze. Aby wejść na teren parku musimy kupić bilet. Koszt to około 150 NT$. Jeśli posiadamy bilet autobusowy, to była jakaś zniżka.

8 komentarzy

    • Łukasz | z Podróży PL Reply

      Oj tak, te świątynie robią wrażenie zwłaszcza, że u ans takie raczej są niespotykane 😉

    • Łukasz | z Podróży PL Reply

      Była to moja pierwsza wizyta w tamtych rejonach Azji i szczerze nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy! 😉

  1. Wow! Shouzhen Temple jest niezwykła, bardzo chciałabym zobaczyć ją na żywo. Pięknie tam jest, no nie mogę się napatrzeć 🙂

    • Łukasz | z Podróży PL Reply

      Można wyhaczyć całkiem niezłe ceny biletów, więc polecam! Gościnnie, smacznie i bezpiecznie 😀

Napisz komentarz