z Podróży PL – Blog podróżniczy https://zpodrozy.pl Ciekawostki i informacje praktyczne Wed, 05 Sep 2018 19:16:04 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://zpodrozy.pl/wp-content/uploads/2016/04/cropped-logozPodorzy-100x100.png z Podróży PL – Blog podróżniczy https://zpodrozy.pl 32 32 Autostrady w Europie – opłaty, winiety, ograniczenia prędkości i bezpieczeństwo https://zpodrozy.pl/autostrady-w-europie-oplaty-winiety-ograniczenia-predkosci-bezpieczenstwo/ https://zpodrozy.pl/autostrady-w-europie-oplaty-winiety-ograniczenia-predkosci-bezpieczenstwo/#respond Wed, 05 Sep 2018 17:33:05 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7831 Przemierzając Europę największą część czasu spędzam w samochodzie. Dlatego też również dla własnej potrzeby przygotowałem kompletny przewodnik po głównych europejskich trasach. Warto poświęcić kilka minut przed podróżą, aby uniknąć niechcianych kosztów i zapoznać się z płatnymi odcinkami oraz obowiązującymi ograniczeniami. Chyba nikt nie lubi płacić mandatów. Znajdziecie tutaj aktualne cenniki opłat,  limity prędkości oraz informacje [...]

Artykuł Autostrady w Europie – opłaty, winiety, ograniczenia prędkości i bezpieczeństwo pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Przemierzając Europę największą część czasu spędzam w samochodzie. Dlatego też również dla własnej potrzeby przygotowałem kompletny przewodnik po głównych europejskich trasach. Warto poświęcić kilka minut przed podróżą, aby uniknąć niechcianych kosztów i zapoznać się z płatnymi odcinkami oraz obowiązującymi ograniczeniami. Chyba nikt nie lubi płacić mandatów. Znajdziecie tutaj aktualne cenniki opłat,  limity prędkości oraz informacje o miejscach wypoczynkowych.

Opłaty za autostrady

Zacznijmy od tego co interesuje Nas najbardziej, czyli komu i ile musimy płacić. Opłaty za autostrady to zazwyczaj największy wydatek tuż obok paliwa, dlatego warto się zastanowić, czy czasem nie lepiej zmienić trasę i nawet dołożyć kilometrów, aby ostatecznie jednak obniżyć koszty. Do dyspozycji mamy zazwyczaj 3 podstawowe warianty autostrad:

  • Autostrady darmowe – jak się łatwo domyślić, na tych drogach nie ponosimy żadnych opłat, więc takie lubimy najbardziej. Brak opłat za autostrady istnieje aż w 11 krajach!
  • Autostrady z płatnymi odcinkami – takie jak znamy z własnego podwórka, czyli z Polski. Chyba najmniej ulubiona forma opłat, choćby ze względu na często zatłoczone bramki. Dla osób, które często jeżdżą autostradami również najdroższa forma podróży. Co ciekawe, mimo że wydaje się, iż mamy drogie autostrady, to na tle Europy w systemie odcinkowym okazują się najtańsze.
  • Autostrady z winietami – mój ulubiony system płatności. Płacisz raz i jeździsz ile chcesz. Zazwyczaj istnieje kilka wariantów winiet w zależności na jaki okres chcemy je wykupić. Najlepiej zapytać o to w punkcie, w którym będziemy kupować winietę. Zazwyczaj będzie to pewnie tuż przed granicą lub na pierwszej stacji po jej przekroczeniu. Możemy winiety kupić również jeszcze w Polsce, ale wydaje mi się, że mogą nas kosztować nieco więcej, choć pozwolą zaoszczędzić czas i ewentualny stres, jeśli wolimy być w 100% gotowi na wyprawę.

Ciekawostka:

  1. Hybrydowa Portugalia – w tym kraju możemy wybrać czy chcemy kupić winietę, czy wolimy płacić za przejechany odcinek
  2. Norwegiaautostrady są darmowe, ale… płatne są niektóre dojazdowe drogi. Ot taki haczyk.

Ważne !!! Nawet na darmowych autostradach mogą Nas spotkać dodatkowe opłaty w przypadku przeprawy przez most, tunel lub prywatny odcinek drogi. Ceny autostrad oraz innych przejazdów nie są ujednolicone, więc mogą się one znacznie różnić. Na przykład tunel pod Mont Blanc kosztuje 45,20 euro! Oczywiście za auto osobowe. Choć tunel znacznie skraca trasę, to jednak jak widać kosztuje niemało.

Limity prędkości

Gdy już zapłacimy za autostrady, to dobrze byłoby wiedzieć, co w tej cenie możemy na nich robić. Jak szybko możemy jeździć, aby nie dołożyć do naszego interesu kolejnych kosztów w postaci mandatów. A wierzcie mi na słowo, że za kilka kilometrów za dużo, mogą nas skasować kilkaset euro. Niezbyt miłe to uczucie. Lepiej wydać sumę na jakieś przyjemności. Także jeśli ktoś lubi szarżować na drodze, to jednak radzę zachować umiar. Choć patrząc na poniższą grafikę, jest jedno miejsce, gdzie możemy wcisnąć but w podłogę i poczuć prawdziwą wolność, a mowa tutaj o Niemczech, gdzie nie obowiązują na autostradach (zazwyczaj) żadne limity. Taki oto mały raj dla kierowców. My też nie mamy czego się wstydzić, gdyż mamy jedne z najszybszych autostrad, na których są ograniczenia, a w Polsce wynosi ono 140km/h. Tak szybko mogą jeździć jeszcze tylko Bułgarzy.

Limity prędkości

Ważne !!! W niektórych krajach limity nie są stałe i dozwolona prędkość uwarunkowana jest od warunków pogodowych. Choć nikt nie lubi ograniczeń, to jednak ze względów bezpieczeństwa jest to dobre rozwiązanie. Warto również zapoznać się z wymaganym wyposażeniem samochodu. W okresie zimowym poza gaśnicą, apteczką i kamizelką, może być wymagane również posiadanie łańcuchów na koła.

Zmienne limity prędkościBezpieczeństwo na autostradach

O ile jakość dróg jest coraz lepsza, a samochody coraz bezpieczniejsze, to jednak wciąż wypadków nie brakuje. Najgorsze są oczywiście te śmiertelne w skutkach. W niektórych krajach liczby te przyprawiają o dreszcze. Jak miło, że Polska jest jednak bliżej dołu tabeli (20 na 27 państw). W czołówce niestety są kraje, gdzie mieszkańcy są znani ze swojego temperamentu, tak więc najwięcej wypadków ma miejsce w Hiszpanii i we Włoszech. Z własnego doświadczenia dodam tyle, że Włosi naprawdę jeżdżą paskudnie, a ilość obitych aut stojących na ulicach jest ogromna. Zresztą pod tym względem Francja jest bardzo podobna. Gdyby interesował Was zakup samochodu w jednym z tych państw lepiej zastanowić się 2 razy, choć jak wszędzie znajdują się miłe wyjątki. Tuż za podium znajdują się Niemcy. Tutaj rodzi się pytanie, czy brak limitów, to aż taki dobry pomysł? Ocenę pozostawiam Wam.

Wypadki na drogach

Ile właściwie mamy tych autostrad ?

Przyznacie chyba, że rozwój dróg i autostrad w ostatnich latach nastąpił bardzo szybko. Praktycznie cała Europa jest teraz świetnie skomunikowana. Zresztą sama jazda po Polsce jest teraz niezwykle przyjemna i szybka. Ze śląska nad morze w 5 godzin? Brzmi świetnie! Choć Hiszpania posiada 10 razy więcej autostrad niż my, to jednak plasujemy się w środku całego rankingu. Najlepiej rozwinięte są kraje tranzytowe, przez które odbywa się największy transport towarów handlowych. Zresztą spójrzcie na poniższą infografikę.Dłogości autostrad w Europie

Szczypta historii

W latach 50-tych powstał pomysł utworzenia Tras Europejskich, które miały usprawnić podróż pomiędzy głównymi miastami w kilku państwach. W ich skład wchodziły nie tylko autostrady, ale również drogi ekspresowe i krajowe. Choć obecnie autostrady rozwinęły się na tyle, że drogi ze znaczkiem “E” nie są już tak popularne, to nadal jednak istnieją.
Trasy EuropejskieAutostradą dookoła świata ?

Gdybyśmy zestawione w tym poradniku autostrady ułożyli na równiku, to moglibyśmy ponad dwukrotnie objechać kulę ziemską! Nie mówiąc o tym, że przez Mur Chiński przejechalibyśmy prawie 4 razy. Swoją drogą jest on potężny!

Autostradą przez Chiński Mur

Odpoczynek w trasie

O tym jak ważne jest robienie przerw podczas dłuższych tras mam nadzieję, że nikomu nie muszę przypominać. Z resztą nawet na tych krótkich trasach nie ma sensu się żyłować i gdy czujemy że spada nam poziom skupienia i powoli leci oko, to lepiej zjechać na pobocze i się przewietrzyć. Zrobić kilka kroków, porozciągać się i choćby przemyć twarz wodą. Niby nic takiego, a może być zbawienne dla naszego samopoczucia. Pod względem ilości miejsc postojowych na autostradach prym wiedzie Francja posiadając ich ponad 600, a zaraz za nią plasuje się Hiszpania z ponad 500 miejscami do odpoczynku. Co ciekawe Hiszpania posiada najwięcej stacji benzynowych położonych przy autostradach! Pamiętajcie, że dobre samopoczucie kierowcy nie wpływa tylko na jego komfort jazdy i bezpieczeństwo osób z nim jadących, ale również na innych uczestników ruchu. Jedynym krajem bez miejsca postojowego przy autostradzie jest Cypr.

Punkty postojowe na autostradach

W razie potrzeby wezwij pomoc

Kojarzycie pomarańczowe budki telefoniczne postawione na poboczach autostrady? To tak zwane punkty SOS, z których możemy wezwać pomoc w razie awarii lub wypadku. Choć rozwój sieci komórkowych i dostępność telefonów rozwinęła się na tyle, że powoli odchodzi się od budowania i utrzymywania takich punktów, to jednak nadal możemy je spotkać i z nich skorzystać. Oby jak najrzadziej.

Punkty SOS

Autostrady w Polsce w pigułce

Podsumowując wszystkie powyższe informacje zróbmy mały zarys sytuacji autostradowej w Polsce:

  • 1639 kilometrów autostrad
  • 140 km/h – limit prędkości
  • 478 – liczba wypadków w 2017 roku
  • 24zł za 100km  – średnia opłata odcinkowa
  • 152 punkty odpoczynkowe przy autostradach
  • Najdroższy i prawdopodobnie najbardziej znienawidzony odcinek autostrady to:  Katowice – Kraków – 20 zł za przejechanie 81 kilometrów. Zwłaszcza, że większość ludzi pokonuje tą trasę, aby zaraz za bramkami zjechać na lotnisko w Balicach.

Przed wyruszeniem w trasę…

  • Sprawdź obecnie obowiązujące limity prędkości
  • Zapoznaj się z aktualnymi opłatami za autostrady
  • Przygotuj apteczkę, kamizelkę, gaśnicę i upewnij się, że nie potrzebujesz czegoś więcej
  • Zatankuj auto do pełna w Polsce (mało prawdopodobne, że za granicą będzie taniej, choć warto to też sprawdzić)
  • Wjeżdżając do większych miast na terenie Niemiec, wymagana jest “ekologiczna” naklejka DEKRA – więcej informacji tutaj: https://www.dekra.pl/
  • Warto zadbać o uzupełnienie wszystkich płynów i zabrania zapasowych żarówek. Jeśli rzadko wyruszasz na dłuższe trasy, zawsze możesz podjechać na mały przegląd na stację kontroli pojazdów

To chyba byłoby na tyle. Mam nadzieję, że informacje zawarte w tym przewodniku po autostradach w Europie okażą się przydatne i pomocne, a co najważniejsze usprawnią Waszą podróż. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci szerokiej i bezpiecznej drogi!

Niniejszy przewodnik powstał przy współpracy z serwisem Oponeo.pl Po jeszcze więcej informacji możecie zajrzeć tutaj: https://www.oponeo.pl/artykul/autostrady

Artykuł Autostrady w Europie – opłaty, winiety, ograniczenia prędkości i bezpieczeństwo pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/autostrady-w-europie-oplaty-winiety-ograniczenia-predkosci-bezpieczenstwo/feed/ 0
Kenting (Tajwan) – pogrzebowe striptizerki i łobuzy https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-pogrzebowa-striptizerka-nadmorski-kurort/ https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-pogrzebowa-striptizerka-nadmorski-kurort/#respond Sun, 02 Sep 2018 18:28:36 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7586 Nie miałem zamiaru tworzyć wpisu o tajwańskich ceremoniach pogrzebowych, ale hasło Funeral Stripper (Pogrzebowa Striptizerka) przebiło wszystko. Zjawisko które podobno narodziło się właśnie na Tajwanie. To co, lecimy z cmentarnym tematem? Tajwan, który przez Polskę nie jest uznawany jako samoistne państwo, jest zaliczany do część Chińskiej Republiki Ludowej. Tak więc siłą rzeczy sporo elementów kulturowych [...]

Artykuł Kenting (Tajwan) – pogrzebowe striptizerki i łobuzy pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Nie miałem zamiaru tworzyć wpisu o tajwańskich ceremoniach pogrzebowych, ale hasło Funeral Stripper (Pogrzebowa Striptizerka) przebiło wszystko. Zjawisko które podobno narodziło się właśnie na Tajwanie. To co, lecimy z cmentarnym tematem?

Tajwan, który przez Polskę nie jest uznawany jako samoistne państwo, jest zaliczany do część Chińskiej Republiki Ludowej. Tak więc siłą rzeczy sporo elementów kulturowych wywodzi się wprost z Chin, w tym również ceremonia pogrzebowa.

Jak to wszystko wygląda?

W rejonach mocno zurbanizowanych i o dużym zaludnieniu popularna jest kremacja. Ciała w grobach mogą leżeć (podobno) 7 lat. Pogrzeby na Tajwanie to niezły biznes. W latach 90. średni koszt pogrzebu wynosił ponad 10 000 USD, co stanowi około 40 procent średniego rocznego dochodu. Rodziny opłacają buddyjskich mnichów, którzy przez tygodnie czytają pisma, by pomóc duszom zmarłych. Ceremonie zaczynają się w domach, następnie odbywa się uliczna procesja, a kończy na obrzędach w świątyni. Wystawny pogrzeb to często symbol statusu i bogactwa. Często są zatrudniane profesjonalne płaczki. Bardziej wymagający klienci chcą, aby płakały przez głośniki… Wisienką na torcie jest zatrudnienie “córki” lub “syna”. W przypadku, gdy umrze któryś z rodziców, a dzieci wyjechały za pracą gdzieś daleko i nie są w stanie wrócić na pogrzeb, istnieje wtedy możliwość wynajęcia córki lub syna, który ma za zadanie poprowadzić żałobników.

Pogrzebowy łobuz?

Na Tajwanie pojawiły się nawet “kostnicowe” gangi, które walczyły o ciała zmarłych i windowały ceny pochówków. Niejednokrotnie zdarzały się włamania do konkurencyjnych zakładów, pobicia pracowników, a nawet rozbijanie urn z prochami. Próbowali nawet opłacać policjantów, aby dawali “cynk”, gdy pojawi się jakieś ciało w okolicy. Aby ukrócić nieczyste praktyki tajwański rząd publikuje listę uczciwych zakładów pogrzebowych na swojej stronie.

Pogrzebowa striptizerka

Zgodnie z chińskim hasłem “renao” pogrzeb powinien być żywy, czyli “gorący i głośny”. Tylko huczna impreza uważana jest za udaną. W tym właśnie celu na niektórych pogrzebach wynajmuje się striptizerki, które tańczą, śpiewają, a także się rozbierają. Prawdziwy szał na tego typu atrakcje nastąpił w latach 80′, kiedy na Tajwanie był bum ekonomiczny. Dziewczyny tańczą również podczas samej procesji przejeżdżając przez miasto na tzw. Electric Flower Cars (z chińskiego: dianzi huache). Zazwyczaj są to większe samochody typu pick-up z małą sceną dla tancerki. Popularny jest również Pole Dance, czyli taniec na rurze.

Źródło: mirror.co.uk
Żródło: cnn.com

Tak oto pokrótce wyglądają pogrzebowe ciekawostki prosto z Tajwanu. Trochę taki śmiech przez łzy 😉 A tak oto prezentuje się cmentarz w mieście Kenting. O samym mieście możecie poczytać tutaj: Kenting (Tajwan) – kurort i najpiękniejsze plaże na Tajwanie?

Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan Cmentarz - Kenting - Tajwan

Artykuł Kenting (Tajwan) – pogrzebowe striptizerki i łobuzy pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-pogrzebowa-striptizerka-nadmorski-kurort/feed/ 0
Kenting (Tajwan) – kurort i najpiękniejsze plaże na Tajwanie? https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-kurort-i-najpiekniejsze-plaze-na-tajwanie/ https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-kurort-i-najpiekniejsze-plaze-na-tajwanie/#respond Sun, 26 Aug 2018 15:35:36 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7641 Kenting położone jest na samym południu wyspy, a cały obszar współtworzy Kenting National Park, czyli najstarszy park narodowy na Tajwanie. Miejsce polecane miłośnikom surfowania i nurkowania ze względu na rafy koralowe, a także tym którzy po prostu chcą się nieco posmażyć na piaszczystej, złotej plaży. Co Nas zastało na miejscu? Jako, że Kenting wypadało w [...]

Artykuł Kenting (Tajwan) – kurort i najpiękniejsze plaże na Tajwanie? pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Kenting położone jest na samym południu wyspy, a cały obszar współtworzy Kenting National Park, czyli najstarszy park narodowy na Tajwanie. Miejsce polecane miłośnikom surfowania i nurkowania ze względu na rafy koralowe, a także tym którzy po prostu chcą się nieco posmażyć na piaszczystej, złotej plaży. Co Nas zastało na miejscu?

Jako, że Kenting wypadało w połowie naszej trasy dookoła Tajwanu (choć według ilości przystanków, to 3/4 było za nami), to stwierdziliśmy, że czas na trochę relaksu i lenistwa. Od początku trasy zwykle co 2-3 dni zmienialiśmy lokalizację, więc ciężko było gdzieś się rozłożyć na dłużej.

Klimat w Kenting był iście sielankowy, a nawet powiedziałbym lekko hawajski lub kalifornijski. Wzdłuż głównej ulicy mogliśmy znaleźć pełno stoisk ze strojami kąpielowymi, bransoletkami i innymi pierdołami jakie sprzedaje się na wybrzeżu. Niestety okazało się, że jesteśmy tutaj poza sezonem (choć nie wiem kiedy on się zaczyna i kończy, ale na pewno nie trwa w grudniu). Sporo miejsc było zamkniętych i trwały remonty przed ponownym otwarciem. Pogoda również niezbyt nam dopisała, gdyż miało to być najcieplejsze i najbardziej słoneczne miejsce, do którego trafimy, jednak w dzień zazwyczaj przechodził gwałtowny deszcz, który na szczęście wieczorami ustawał. Przynajmniej zdjęcia powychodziły fajne z kolorowymi refleksami neonów na ulicach 😉

Bez względu na aurę nie odmówiliśmy sobie wizyty na plaży, którą widzieliśmy właściwie z okna. Faktycznie jest rajsko, a piasek jest złoty. No i jeszcze ta cisza i spokój, który zazwyczaj nie jest spotykany w nadmorskich kurortach. Cała plaża była nasza. Nawet udało nam się zjeść kilka razu na niej śniadanie przy porannych promieniach słońca. Polecam! Czy była najpiękniejsza na Tajwanie? Na pewno najpiękniejsza jaką mieliśmy okazję zobaczyć.

Do wody niestety nie można było wchodzić, ponieważ był zakaz. Być może dlatego, iż nie było ratownika. Tego już nie zgłębiałem, ale było kilku śmiałków którzy surfowali. Bez wątpienia w sezonie to miejsce tętni życiem. Zresztą wystarczy spojrzeć na nocne fotki z miasta. Wcale nie wygląda na wyludnione, a wręcz miałem wrażenie, że przybywali tu wszyscy z ościennych miasteczek.

Warto również zagłębić się w sam park narodowy i myślę, że dobrym pomysłem jest wypożyczenie skutera (wypożyczalni było kilka), aby być mobilnym w tym rejonie. My akurat postawiliśmy na rozrywkę w formie lenistwa i objadanie się na nocnym markecie.

Aaa… jednak coś zwiedziliśmy. Jedyny tajwański cmentarz jaki mieliśmy okazję zobaczyć podczas całego pobytu na Tajwanie. Niebawem będziecie mogli przeczytać o obrzędach i między innymi pogrzebowych striptizerkach! 😉

Na sam już koniec polecam Wam ten oto nocleg w Kenting: Kenting 115 Chyba najbardziej kreatywny nocleg w jakim mieliśmy okazję spać na Tajwanie.

Pokusiłem się o złożenie nawet “Setki z Podróży”, czyli trwającego około 100 sekund filmu pokazującego ludzi w Kenting. Nie zapomnijcie włączyć dźwięku! 😉

Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan Kenting - Tajwan

Artykuł Kenting (Tajwan) – kurort i najpiękniejsze plaże na Tajwanie? pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/kenting-tajwan-kurort-i-najpiekniejsze-plaze-na-tajwanie/feed/ 0
Karszy (Uzbekistan) – miasto wesołego miasteczka https://zpodrozy.pl/karszy-uzbekistan-miasto-wesolego-miasteczka/ https://zpodrozy.pl/karszy-uzbekistan-miasto-wesolego-miasteczka/#respond Mon, 13 Aug 2018 05:03:19 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7786 Karszy lub Karshi, a nawet Qarshi, to miasteczko położone w południowej części Uzbekistanu godzinę jazdy samochodem od granicy z Turkmenistanem. Nie chciałbym pisać, że jest to wyjątkowo nudne miasto, bo uważam, że wszędzie można się czymś zająć, ale jeśli TripAdvisor w całym mieście pokazuje 1 atrakcję, którą oceniły aż 2 osoby, to chyba coś jest [...]

Artykuł Karszy (Uzbekistan) – miasto wesołego miasteczka pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Karszy lub Karshi, a nawet Qarshi, to miasteczko położone w południowej części Uzbekistanu godzinę jazdy samochodem od granicy z Turkmenistanem. Nie chciałbym pisać, że jest to wyjątkowo nudne miasto, bo uważam, że wszędzie można się czymś zająć, ale jeśli TripAdvisor w całym mieście pokazuje 1 atrakcję, którą oceniły aż 2 osoby, to chyba coś jest na rzeczy.

Choć w mieście żyje ponad 200 000 mieszkańców, to do tej pory nie miało ono nic do zaoferowania ludziom. Kilka knajpek w uzbeckim stylu, czyli piwo, wódka i mięsne szaszłyki. Jeszcze w 2017 roku było tu zupełnie pusto. Park i wielki plac budowy, w który nikt nie wierzył, że będzie miał swoje szczęśliwe zakończenie. A tu proszę! W 2018 pojawił się iście bajkowy park zabaw, a właściwie całe wesołe miasteczko. Nawet odbywają się tutaj ślubne sesje. Taka namiastka lepszego świata. Kobiety, które mijają nas po drodze ubrane są co najmniej jak na wesele! Sam teren jest dość spory i trzeba przyznać, że państwo wykonało kawał dobrej roboty. Choć może nie stawiano na najwyższą jakość materiału, to miejmy nadzieję, że chociaż kilka lat ten obiekt przetrwa.

Europa w Uzbekistanie…

W całym parku jest kilka punktów, które robią największą furorę. Myślę, że pierwsze miejsce zajmuje wieża Eiffla z małą kawiarenką tuż obok. Nieopodal znajduje się Big Ben rodem z Londynu, włoska krzywa wieża w Pizie, a nawet rzymskie Koloseum.

Możemy również zagrać w Lotto, które myślę, że jest nam wszystkim znane. Oczywiście również w uzbeckim stylu.

Szczypta historii

Karszy było oazą, w której pozyskiwano pszenicę, bawełnę i jedwab. W latach swojej świetności powstały tutaj również pałace władców, a przez jakiś czas było siedzibą księcia Emiratu Buchary. W XIV wieku wzniesiono również warowny pałac z fosami. Nowoczesna nazwa “Qarshi” oznacza fort.

Obecnie znajduje się tu siedziba rafinerii GTL (Gas-To-Liquid), która wykorzystuje technologię zamiany gazu w ciecz. Według założeń miała to być 3 największa rafineria na świecie wykorzystująca taką technologię.

Niespecjalnie polecam, to miejsce jako cel podróży, ale gdyby ktoś wylądował tu przypadkiem lub znalazł się w okolicy to można rzucić okiem 😉

Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan Karszy - Uzbekistan

Artykuł Karszy (Uzbekistan) – miasto wesołego miasteczka pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/karszy-uzbekistan-miasto-wesolego-miasteczka/feed/ 0
Gdynia (Polska) – Open’er Festival i test namiotu 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black z Decathlon https://zpodrozy.pl/gdynia-polska-opener-festival-i-test-namiotu-2-seconds-easy-3-fresh-black-z-decathlon/ https://zpodrozy.pl/gdynia-polska-opener-festival-i-test-namiotu-2-seconds-easy-3-fresh-black-z-decathlon/#comments Mon, 30 Jul 2018 05:07:13 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7753 W internecie można znaleźć wiele testów sprzętu turystycznego z przeróżnych podróży. Nie ma w tym nic złego, gdyż sam przeprowadzam takie testy zazwyczaj na wyjazdach, gdzie akurat konkretnego sprzętu potrzebuję. Jednak czy ktoś kiedyś testował sprzęt turystyczny w warunkach festiwalowych? Ja na pewno nie, więc zaczynajmy! Po pierwsze jest znaczna różnica w warunkach jakie występują [...]

Artykuł Gdynia (Polska) – Open’er Festival i test namiotu 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black z Decathlon pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
W internecie można znaleźć wiele testów sprzętu turystycznego z przeróżnych podróży. Nie ma w tym nic złego, gdyż sam przeprowadzam takie testy zazwyczaj na wyjazdach, gdzie akurat konkretnego sprzętu potrzebuję. Jednak czy ktoś kiedyś testował sprzęt turystyczny w warunkach festiwalowych? Ja na pewno nie, więc zaczynajmy!

Po pierwsze jest znaczna różnica w warunkach jakie występują na festiwalu. Nie jest to leśna polana, gdzie z drugą połówką lub paczką znajomych rozbijamy się na dzikiej leśnej polanie, lecz jesteśmy w środku wielkiej namiotowej dziczy. Na samym campingu było ponad 20 000 osób! Tutaj każdy centymetr trawy ma znaczenie i nie raz 2 namioty stoją na wspólnym śledziu.

Nie tylko deszcz może się lać po namiocie, ale również alkohol i inne napoje, gdy jakiś piechur wpadnie w namiotową zasadzkę i zaplącze się w linki. O upadkach nawet nie wspomnę. Festiwalowy żywioł jest znacznie bardziej wymagający i nie ma tutaj miejsca na miękką grę. Nikt oczywiście nie płacze, gdy zdarzy mu się spać pod chmurką, ale szkoda, aby namiot okazał się jednorazowym zakupem. Tak więc jakie są plusy i minusy po 5 dniach spędzonych w namiocie 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black zakupionym w sklepie Decathlon.

 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black
Namiot 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black

Plusy:

  • Po pierwsze największym plusem jest temperatura w środku! Przyznaję, że myślałem, iż to tylko chwyt marketingowy, który mówi o redukcji ciepła, ale jest to FAKT! Gdy inni o 7.00 rano uciekali już z namiotów, gdyż panowała duchota, ja jeszcze smacznie spałem w bluzie zawinięty w śpiwór, bo było mi po prostu zimno. Nawet w ciągu dnia temperatura była znacząco niższa niż na zewnątrz.
  • Chowając napoje i jedzenie w niewielkim przedsionku rano są zimne i długo takie pozostają. Łatwo przetrzymać produkty spożywcze, aby nie dostały własnych nóg i od nas nie odeszły.
  • Zaciemnienie. Kolejna cecha namiotu, to niewielka przepuszczalność światła i faktycznie w porównaniu do innych była znacząca różnica.
  • Dużo miejsca po bokach namiotu. Co prawda namiot jest 3 osobowy, a spaliśmy tam we dwoje, więc mieliśmy więcej miejsca, ale i tak udało nam się upchać w środku wszystko co ze sobą przytargaliśmy. Między innymi 2 plecaki Forclaz 50L QUECHUA wypchane po brzegi, poduszki oraz maty samopompujące FORCLAZ 400 L (swoją drogą bardzo dobrze zastąpiły nam materac, który został w domu).
  • Możliwość zrobienia “okienka” z każdej strony namiotu dzięki czemu łatwo go przewietrzyć.
  • Niezła wiatroodporność. W porównaniu do innych nie tańczył na silniejszych podmuchach wiatru.
  • SAMOROZKŁADANIE! To jest mistrzostwo świata. Z ręką na sercu rozłożenie zajmuje około minuty, nie licząc wbijania śledzi. Składanie może z 5 minut, aby wszystko dobrze upchać.
  • Waga: 4,2 kg wydaje mi się, że to całkiem niezły wynik.

Minusy:

  • Niezbyt wysoki. Gdy siedzimy w namiocie to tylko będąc na środku możemy w miarę się wyprostować siedząc. Dla wysokich osób może być to mały dyskomfort.
  • Kształt po zapakowaniu. Zapakowany namiot ma kształt płaskiego placka. Do samochodu jest to idealna opcja, jednak z przypięciem do plecaka może być już problem. O schowaniu do środka raczej nie ma co myśleć.
  • Jeśli chcielibyśmy z nim gdzieś polecieć, to pokrowiec z namiotem możemy użyć jako bagaż rejestrowany i napchać do niego trochę rzeczy jak maty, śpiwory itd. Na niewielkie odległości możemy go nosić jednak do podróży lotniczej nada się tylko, gdy na miejscu poruszamy się samochodem.
  • Brak przedsionka. To znaczy jest niewielki, ale dosłownie na schowanie butów. Tym razem nie był nam potrzebny, ale gdybyśmy chcieli coś schować, to musimy to zapakować ze sobą do środka namiotu.

Jeśli chodzi o odporność na deszcz, to na szczęście nie było okazji jej testować, więc sam chętnie poczekam na opinie innych w tym temacie. Wszelkie techniczne informacje znajdziecie na stronie sklepu, więc nie będę tutaj bezsensownie kopiował: Namiot kempingowy 2 SECONDS 3 FRESH&BLACK

Dodam tylko, że gdyby na Open’erze spojrzeć na marki namiotów na polu, to Decathlon powinien zostać Patronem Honorowym, gdyż zdecydowanie pobił konkurencyjne firmy, co chyba dobrze świadczy o produktach firmy 🙂

Czy polecam produkt? Zdecydowanie tak, jeśli poruszamy się samochodem lub nie musimy go zbyt daleko nosić. Na dłuższe piesze wyprawy zapewne poszukam coś bardziej mobilnego po złożeniu.

Opener festival - Gdynia - Polska Opener festival - Gdynia - Polska

Artykuł Gdynia (Polska) – Open’er Festival i test namiotu 2 Seconds Easy 3 Fresh & Black z Decathlon pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/gdynia-polska-opener-festival-i-test-namiotu-2-seconds-easy-3-fresh-black-z-decathlon/feed/ 2
Albertville (Francja) – wioska olimpijska z 1992 roku https://zpodrozy.pl/albertville-francja-wioska-olimpijska-z-1992-roku/ https://zpodrozy.pl/albertville-francja-wioska-olimpijska-z-1992-roku/#respond Wed, 18 Jul 2018 18:58:12 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7421 Albertville z grubsza ma niewiele do zaoferowania poza swoją historią i byciem alpejskim kurortem narciarskim. Jednym z wielu. Jednak sama historia i olimpiada, która odbyła się tutaj w 1992 roku jest wystarczającym powodem, aby odwiedzić to miejsce. A więc jak to się zaczęło? W wyścigu po możliwość organizowania igrzysk Francja ścigała się z Bułgarią, Szwecją, [...]

Artykuł Albertville (Francja) – wioska olimpijska z 1992 roku pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Albertville z grubsza ma niewiele do zaoferowania poza swoją historią i byciem alpejskim kurortem narciarskim. Jednym z wielu. Jednak sama historia i olimpiada, która odbyła się tutaj w 1992 roku jest wystarczającym powodem, aby odwiedzić to miejsce. A więc jak to się zaczęło?

W wyścigu po możliwość organizowania igrzysk Francja ścigała się z Bułgarią, Szwecją, Norwegią, Włochami, Stanami Zjednoczonymi i Niemcami. Mimo, że gospodarza wyłoniono 17 października 1986 roku, to przygotowania do tego wydarzenia zaczęły się już w 1982 roku, gdy oficjalnie ogłoszono kandydaturę miasta jako organizatora. Tym samym przygotowania trwały aż 10 lat! W dzisiejszych czasach, aż ciężko sobie wyobrazić, że ogarnięcie takiej imprezy może tyle trwać. Zwłaszcza, że w okresie kiedy Francja przygotowywała się do igrzysk miały miejsce olimpiady w Sarajewie (1984) oraz w Calgary (1988).

W Albertville wystartowało ponad 1800 sportowców z 64 krajów. Podczas tej XVI edycji po raz pierwszy wystartowało 12 państw: Algieria, Bermudy, Brazylia, Chorwacja, Estonia, Honduras, Litwa, Łotwa, Republika Irlandii, Słowenia i Suazi.

Logo igrzysk nawiązuje do herbu regionu Savoie, w którym miały one miejsce:

O całej historii najwięcej dowiemy się odwiedzając Muzeum Olimpijskie (Maison des Jeux Olympiques). Wszelkie informacje dostępne są na stronie w języku angielskim i francuskim: www.maisonjeuxolympiques-albertville.org
Polecam to miejsca, gdyż jest to niezwykła podróż w czasie 😉

Wisienka na torcie to średniowieczne miasto zwane Cite Medievale de Conflans. Położone na niewielkim wzgórzu daje nam możliwość spojrzenia na dolinę i niesamowite Alpy, które rozciągają się przez cały horyzont. Zresztą spójrzcie tylko na zdjęcia jak majestatycznie królują nad miastem. Zdecydowanie jeden z piękniejszych punktów widokowych jaki możemy tu znaleźć.
Jeśli Wam się poszczęści, to można nawet złapać niezły nocleg w dobrej cenie na AirBNB i poczuć się jak francuski panicz!

No cóż, to by było na tyle o Albertville, bo nie ma co przeciągać, więc zajrzycie na tą garstkę zdjęć. Aaa… hala olimpijska nadal działa, a znicz płonie przy okazji wydarzeń sportowych. Ciao!

Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja Albertville - Francja

Artykuł Albertville (Francja) – wioska olimpijska z 1992 roku pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/albertville-francja-wioska-olimpijska-z-1992-roku/feed/ 0
Lukang (Tajwan) – miasto świątyń i artystów https://zpodrozy.pl/lukang-tajwan-miasto-swiatyn-i-artystow/ https://zpodrozy.pl/lukang-tajwan-miasto-swiatyn-i-artystow/#comments Wed, 11 Jul 2018 06:50:35 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7327 Lukang (lub też Lugang), to spokojne miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu Tajwanu. Mieszkańcy polecili je szczególnie ze względu na duża ilość świątyń położonych obok siebie, a także możliwości spotkania wielu ulicznych artystów. Gdy zajechaliśmy pod główną ulicę łapiąc wcześniej auto-stopa, faktycznie zrobiliśmy „Wow!” …jednak jak było później? Lądując w Lukang praktycznie w samo południe faktycznie [...]

Artykuł Lukang (Tajwan) – miasto świątyń i artystów pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Lukang (lub też Lugang), to spokojne miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu Tajwanu. Mieszkańcy polecili je szczególnie ze względu na duża ilość świątyń położonych obok siebie, a także możliwości spotkania wielu ulicznych artystów. Gdy zajechaliśmy pod główną ulicę łapiąc wcześniej auto-stopa, faktycznie zrobiliśmy „Wow!” …jednak jak było później?

Lądując w Lukang praktycznie w samo południe faktycznie byliśmy pod wrażeniem. Mnóstwo straganów, pełno ludzi, boskie kulinarne zapachy unoszące się w powietrzu. Małe miasteczko, ale tętniące życiem! Przygodę zaczęliśmy od szukania noclegu i już tutaj okazało się, że jest drogo. Ostatecznie udało nam się znaleźć pokój za 1000 NT$, ale był to zdecydowanie najgorszy nocleg jaki mieliśmy i mało brakowało, a w pokoju rozbilibyśmy swój namiot, aby na to wszystko nie patrzeć (hahaha – pisząc to śmieję się pod nosem, ale wtedy jak byliśmy zmęczeni nie było, aż tak wesoło). Dość szybko padliśmy na twarz i stwierdziliśmy, że robimy małą drzemkę i zbieramy się na miasto.  W końcu nie był to nasz pierwszy przystanek i dobrze wiedzieliśmy, że życie zaczyna się po zmroku. Głodni i żądni nowych doznań postanowiliśmy, iż godzina 17.00 będzie idealną, żeby coś zjeść i zacząć zwiedzanie. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy okazało się, że miasto jest wyludnione, ulice są puste, a stragany pozamykane! Szok i niedowierzanie! Było to faktycznie jedyne miasto podczas naszej podróży, które „nocny targ” miało w dzień, a po zmroku zamierało. Udało nam się na szczęście znaleźć jakąś bardzo lokalną budę i zjeść zupę z dolewką za 4zł, a na wynos wzięliśmy jeszcze pieczone warzywa. Od głodowej opresji mógł Nas także uratować niezawodny sklep 7 Eleven. Po tym przeżyciu stwierdziliśmy, że nie ma jednak tutaj po co zostawać na dłużej i pozostaliśmy tu tylko jeszcze jedną dobę…

Zwiedzanie świątyń

Fakt faktem świątyń tutaj nie brakuje i nawet wieczorem robią wrażenie. Najważniejsze z nich to…

Tianhou Temple – ogromna i piękna taoistyczna świątynia w samym centrum miasta. Poświęcona Mazu (Niebiańskiej Matce) – najbardziej popularnemu bóstwu wśród Tajwańczyków. Posiada 3 sale i 2 dziedzińce, zgodnie z założeniem klasycznego modelu “San Jian Er Yuan”. Wybudowana w 1725 roku. Choćby dla niej warto tutaj zawitać (no i dla pysznego jedzenia też)

Longshan Temple – cicha i spokojna Świątynia Smoczej Góry. Przeciwieństwo świątyni Tianhou. Wybudowana w 1728 roku opisywana jest jako świątynia buddyjska poświęcona Guanyin (inkarnacja Buddy).

Wenkai Academy – cichy i kolorowy kompleks w południowej części Lukang, otoczony ogrodem i niedawno odrestaurowany. Kompleks składa się z akademii Wenkai, otoczonej dwoma małymi świątyniami, dedykowanymi odpowiednio Bogu Literatury i Bogu Wojny Guan-Di. Akademia została zbudowana w 1827 roku, w czasach dynastii Ching

City God Temple (Cheng Huang Miao) – znajduje się na głównej ulicy (Zhongshan Rd) i choć z pozoru niewielka, to znajdują się w niej dwie sale i dziedziniec. Dla Tajwańczyków ma wielkie walory estetyczne.

Niewielkich świątyń, a nawet miejsc przypominających kapliczki znajdziemy tam jeszcze kilka.

Artyści i ich dzieła

Pod tym względem zdecydowanie Lukang wyróżnia się ilością rzemieślników na metr kwadratowy. Niewielkich sklepów i pracowni jest tu mnóstwo. Głównie królują rzeczy z drewna oraz ceramika. Biorąc pod uwagę, że byliśmy na początku naszej wyprawy, to nie obkupiliśmy się zbytnio, ale wpadło kilka drewnianych pocztówek, niewielkie azjatyckie figurki i piękne pałeczki, którymi cały czas wcinamy azjatyckie potrawy robione w domu.
Fotograficzny skrót produktów do nabycia zobaczycie na zdjęciach.

Jak działa piekarnia?

Oczywiście jest tutaj również cała masa stoisk z jedzeniem i aż ciężko zdecydować się, co wrzucić na swoje kubki smakowe. Grzechem byłoby nie spróbować owoców morza, ale warto też zajrzeć do lokalnej piekarni, jeśli na taką natrafimy. Przede wszystkim podoba mi się kultura jaka tu panuje. Wchodząc bierzemy tackę z rączkami (lub koszyk) i chwytak do nakładania wypieków. Proste rozwiązanie, a dzięki temu unikamy kolejek i dyrygowania ekspedientką, że chcemy tę konkretną jagodziankę niemacaną z samego spodu. Przepraszam, ale musiałem z siebie wyrzucić tą dygresję. Gdy już wybierzemy na co mamy ochotę, to podchodzimy do kasy, a przemiła obsługa pakuje nam wszystko do odpowiednich pojemników, płacimy i wychodzimy. Ekstraklasa!

Szczypta historii

Choć z pozoru wydawałoby się, że miasto niczym szczególnym w historii się nie wykazało, to nic bardziej mylnego. Otóż był to istotny port wymiany towarów, a także drugie największe miasto na Tajwanie! Swoją nazwę zawdzięcza holendrom, którzy panowali nad częścią tej azjatyckiej wyspy w XVII wieku.

Miasteczko jest idealne, żeby przejść je w jeden lub dwa dni i mknąć dalej. Wszystkie miejsca możemy spokojnie odwiedzić pieszo, gdyż są stosunkowo blisko siebie.

Poniżej znajdziecie mapkę z głównymi punktami i atrakcjami miasta:

P.S. Zwróćcie jeszcze uwagę na zdjęcia ukazujące wyrzucanie śmieci. Na całym Tajwanie wygląda tak samo. Śmieciarka puszcza wesołą melodyjkę i niespiesznie przemierza uliczki, a ludzie idą za nią i wrzucają do niej worki. 😉

Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan Lukang - Tajwan

Artykuł Lukang (Tajwan) – miasto świątyń i artystów pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/lukang-tajwan-miasto-swiatyn-i-artystow/feed/ 8
Las Vegas (USA) – Red Rock Canyon, czyli główna atrakcja Vegas! https://zpodrozy.pl/las-vegas-usa-red-rock-canyon-czyli-glowna-atrakcja-vegas/ https://zpodrozy.pl/las-vegas-usa-red-rock-canyon-czyli-glowna-atrakcja-vegas/#comments Thu, 28 Jun 2018 16:50:18 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7228 Jeśli słyszycie “Las Vegas”, to czy pierwsze co pojawia Wam się przed oczami nie są kolorowe neony? Oczywiście jeśli tak, to jak najbardziej słusznie. Jednak okazuje się, że największą atrakcją miasta, przynajmniej według użytkowników portalu TripAdvisor, nie są lśniące ulice znane z amerykańskich filmów, a właśnie Red Rock Canyon. Zapraszam, więc na spacer po tym [...]

Artykuł Las Vegas (USA) – Red Rock Canyon, czyli główna atrakcja Vegas! pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Jeśli słyszycie “Las Vegas”, to czy pierwsze co pojawia Wam się przed oczami nie są kolorowe neony? Oczywiście jeśli tak, to jak najbardziej słusznie. Jednak okazuje się, że największą atrakcją miasta, przynajmniej według użytkowników portalu TripAdvisor, nie są lśniące ulice znane z amerykańskich filmów, a właśnie Red Rock Canyon. Zapraszam, więc na spacer po tym kawałku pięknej natury.

Cały teren jaki mamy dostępny do zwiedzania położony jest około 25 kilometrów na zachód od samego centrum miasta. Najwyższym punktem skalnego masywu jest La Madre Mountain, która mierzy 2,485 m wysokości. Co roku to miejsce odwiedza ponad 2 miliony turystów. Obszar obecnie chroniony jako dobro narodowe to ponad 4 000 hektarów.

Proces geologiczny jaki wpłynął na powstanie tak barwnego miejsca zaczął się miliony lat temu w epoce Paleozoiku. Miało to miejsce 600 milionów lat temu! Nie jestem znawcą tematu, więc nie będę tego drążył, a wtrącam tylko jako ciekawostkę.
Natomiast sam czerwony kolor występujący na skałach świadczy o dużych ilościach żelaza.

Trasa zwiedzania kanionu przygotowana jest w amerykańskim stylu, czyli zwiedzamy ją jeżdżąc samochodem od punktu do punktu. Cała droga, którą możemy przemierzyć ma około 21 kilometrów. Wstęp jest płatny, ale na szczęście płaci się za pojazd, a nie ilość osób (samochód 15$ za dobę).

Na miejscu mamy do dyspozycji kilka aktywności, których możemy się podjąć:

  • Trekking
  • Wspinaczka
  • Jazda konna
  • Jazda rowerami
  • Kemping

Za odpowiednią cenę (ok 1 000$) można zorganizować również ceremonię ślubną 😉

Wszelkie aktualności wraz z mapą możecie sprawdzić tutaj: https://www.redrockcanyonlv.org/

Choć zdjęcia zapewne nie oddają ogromu tego miejsca i niezwykłej przyrody, to gorąco zachęcam, aby jednak tam zawitać, bo jest to coś całkiem odmiennego od naszych polskich widoków.

Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA Red Rock Canyon - Las Vegas - USA

Artykuł Las Vegas (USA) – Red Rock Canyon, czyli główna atrakcja Vegas! pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/las-vegas-usa-red-rock-canyon-czyli-glowna-atrakcja-vegas/feed/ 2
Hsinchu (Tajwan) – z wizytą u tajwańskiej rodziny https://zpodrozy.pl/hsinchu-tajwan-z-wizyta-u-tajwanskiej-rodziny/ https://zpodrozy.pl/hsinchu-tajwan-z-wizyta-u-tajwanskiej-rodziny/#comments Tue, 12 Jun 2018 16:09:05 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7262 Hsinchu, a właściwie Hsinchu City (w tym momencie brzmi już jak coś dużego) albo jak kto woli Xinzhu, to właściwie niezbyt interesujące miasto położone na zachodnim wybrzeżu w północnej części Tajwanu. Drugi raz pewnie bym tu nie zawitał, więc dlaczego o nim piszę? Bo nie będzie o atrakcjach, a o ludziach, zupie pomidorowej i dorastaniu [...]

Artykuł Hsinchu (Tajwan) – z wizytą u tajwańskiej rodziny pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Hsinchu, a właściwie Hsinchu City (w tym momencie brzmi już jak coś dużego) albo jak kto woli Xinzhu, to właściwie niezbyt interesujące miasto położone na zachodnim wybrzeżu w północnej części Tajwanu. Drugi raz pewnie bym tu nie zawitał, więc dlaczego o nim piszę? Bo nie będzie o atrakcjach, a o ludziach, zupie pomidorowej i dorastaniu amerykańsko-tajwańskiego chłopca w Warszawie. Zapraszam!

Hsinchu można by powiedzieć, że jest takim standardowym zwykłym miastem. Znajdziemy kilka świątyń, które na “ludziach z zachodu” pewnie zrobią wrażenie. Możemy zjeść coś na wagę z lokalesami w stołówce i zakosztować kolejnych nowności kulinarnych, nie wydając przy tym dużej sumy (mam tu na myśli ok 10zł na osobę, za tackę ze smakołykami, którą zobaczycie na zdjęciach). Jest oczywiście jakiś targ, masa skuterów i pełno kolorowych neonów. Poza tym niewiele do zobaczenia.

Główną atrakcją miasta, jaką nam poleciła Joanna – nasza gospodyni, która faktycznie tak się nazywa (też nie mogłem do końca w to uwierzyć) jest wybrzeże miasta i 17-kilometrowa rowerowa trasa z punktami widokowymi. W sumie powinienem napisać, że 34-kilometrowa, ponieważ wypożyczając rower musieliśmy go oddać w punkcie odbioru. Niestety całe nabrzeże włącznie z deptakami, ulicami, a nawet knajpkami było w jednym wielkim remoncie, wiec do zobaczenia niewiele się ostało. Poszliśmy zatem wypożyczyć nasz 2-osobowy rower i ruszyć ku przygodzie. Taki rarytas kosztował nas 400 NT$, czyli niecałe 50zł za cały dzień. Trzeba przyznać, że trasa jest spokojna i można odpocząć od zgiełku miasta, natomiast widoki przypominają raczej obserwacje mułu, gdyż musieliśmy trafić na jakiś spory odpływ. Wyjątkowo podczas tej trasy kręciliśmy więcej filmów niż zdjęć, ale nie doczekały się one jeszcze poskładania w całość.

Przejdźmy jednak do Joanny, jej rodziny i gościa specjalnego o nazwisku Kwiatkowski. Joanna zaproponowała nam nocleg po wymianie kilku wiadomości na portalu Couchsurfing. Zostaliśmy u niej 2 noce, więc cieszyliśmy się, że trochę kasy zostało w naszych kieszeniach. Pierwszego dnia zawitaliśmy do jej domu dopiero wieczorem, więc niewiele się działo, bo po zamianie kilku zdań, wypiciu lokalnych specjałów i poczęstowaniu ich Żubrówką poszliśmy spać. Samo pierwsze spotkanie było dość ciekawe. Umówiliśmy się pod apartamentowcem, z własnym lokajem przy drzwiach i innymi bajerami. Pomyślałem, że dobra lokalizacja, bo ciężko nie zauważyć tego miejsca, więc przynajmniej się odnajdziemy. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że Joanna wyszła z budynku i zaprosiła nas do środka. Na takie luksusy nie byłem gotowy, bo czułem się jak cygan w podróży zmęczony całodziennym targaniem plecaka i wszelkiego dobytku jaki nawinął nam się po drodze. Wchodzimy do windy, wjeżdżamy na piętro, gdzie są tylko 2 mieszkania i wchodzimy. Ściągamy buty (nie wiem czy to było bezpieczne, po całym dniu, ale nieważne) i zaczynamy zwiedzanie. Wbrew pozorom mieszkanie nie było ogromne jak na polskie warunki, bo liczyło może ok 70m2, jednak do tej pory nasze tajwańskie “mieszkania” nie miały pewnie więcej niż metrów 10. Chaos jednak panował taki jak w każdym innym domu, gdzie jest dwójka dzieci. Co jednak się rzucało w oczy to inwestowanie w rozwój dzieciaków. Chłopiec i dziewczynka, którzy mieli po kilka lat uczyli się języków obcych, koniecznie grali choć na jednym instrumencie i mieli dodatkowe zajęcia fizyczne. W salonie stało pianino, wisiały skrzypce, a tato pogrywał na saksofonie. Bardzo pozytywnie zakręcona rodzinka!

Kolejnego dnia udaliśmy się na zwiedzanie wybrzeża i wspomnianą wycieczkę rowerową. Jedyną zachcianką w zamian za nocleg było przygotowanie dla nich czegoś polskiego. Pierwszy pomysł padł na pierogi z serem, ale ciężko zrobić pierogi bez sera, a wszystko co tutaj go zastępowało było zrobione z tofu. Ostatecznie padło na zupę pomidorową. Wykorzystaliśmy do tego również nasze gorące kubki. Była to chyba moja najlepsza i najdroższa zupa pomidorowa jaką jadłem. Śmietana i koncentrat były tutaj raczej produktami premium.

Wracamy do Joanny. Ze sklepu zgarnął nas jej mąż, a w drzwiach przywitał Nathan słowami “jak się masz?”. Na początku myślałem, że coś mi się przesłyszało i odpowiedziałem coś po angielsku. Okazało się, że Nathan ma polsko-tajwańskie korzenie i do swojej 18-stki przez 10 lat mieszkał i wychowywał się w Warszawie. Niestety swoją 18-stkę spędził w USA, więc nie wie z czym to się je (a właściwie pije) w Polsce. Jego tato jest amerykańskim misjonarzem o polskich korzeniach (i nazwisku) i w tamtym czasie stacjonował w Polsce. Są takie sytuacje, których nawet byśmy sobie nie wyobrazili. Jakież było również zdziwienie Joanny i jej rodziny, jak okazało się, że z Nathanem rozmawiamy sobie całkiem swobodnie po polsku. Skąd jednak wziął się on w ich domu i co robi w Tajwanie? Z racji swoich tajwańskich korzeni wrócił na wyspę kontynuować naukę języka chińskiego, a sam pracuje jako lektor angielskiego i między innymi uczył angielskiego dzieci Joanny. Ot i cała historia. Gar zupy pomidorowej oczywiście zniknął w mgnieniu oka. Dzieciaki zjadły po 4 miski, gdzie ja ledwo wcisnąłem jedną i stwierdziły, że od teraz to ich ulubiona zupa!
Tajwańczycy są niezwykle troskliwi, rodzinni, gościnni i ciekawi świata. Kontakt mamy zresztą do dziś. Była nawet szansa, że w tym roku odwiedzą nas w Polsce, ale niestety musieli skrócić swoje wakacje i skończą Eurotrip na Węgrzech.

Po raz kolejny utwierdziłem się w fakcie, że w podróży wcale nie jest najważniejszy cel, a droga którą pokonujemy i ludzie, których na niej spotykamy 🙂

Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan Hsinchu - Xinzhu - Tajwan

Artykuł Hsinchu (Tajwan) – z wizytą u tajwańskiej rodziny pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/hsinchu-tajwan-z-wizyta-u-tajwanskiej-rodziny/feed/ 2
Chamonix-Mont-Blanc (Francja) – kolebka alpinizmu i zimowych igrzysk https://zpodrozy.pl/chamonix-mont-blanc-francja-kolebka-alpinizmu-i-zimowych-igrzysk/ https://zpodrozy.pl/chamonix-mont-blanc-francja-kolebka-alpinizmu-i-zimowych-igrzysk/#comments Tue, 29 May 2018 17:59:14 +0000 https://zpodrozy.pl/?p=7181 Choć z pozoru być może większości osób miejscowość ta jest nieznana, to odegrała ona wielką rolę dla światowego sportu zimowego. Początkowo nazwa była skrócona jedynie do Chamonix, lecz ludność słusznie wyczuła interes związany w turystyką dzięki położeniu u stóp Mont Blanc i aby przyciągnąć obecne teraz rzesze turystów w 1916 zmieniono nazwę na Chamonix-Mont-Blanc. Zapraszam [...]

Artykuł Chamonix-Mont-Blanc (Francja) – kolebka alpinizmu i zimowych igrzysk pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
Choć z pozoru być może większości osób miejscowość ta jest nieznana, to odegrała ona wielką rolę dla światowego sportu zimowego. Początkowo nazwa była skrócona jedynie do Chamonix, lecz ludność słusznie wyczuła interes związany w turystyką dzięki położeniu u stóp Mont Blanc i aby przyciągnąć obecne teraz rzesze turystów w 1916 zmieniono nazwę na Chamonix-Mont-Blanc. Zapraszam Was do kolebki światowego alpinizmu i Zimowych Igrzysk Olimpijskich!

Tak tak Kochani. Nie dość, że to właśnie w Chamonix zaczyna się cała historia alpinizmu, to jeszcze w tym samym miejscu odbyły się pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Zacznijmy jednak od alpinizmu i jego początków. Już sama nazwa “Alpinizm” świadczy o tym, że pojęcie to wywodzi się od Alp, choć dotyczy wspinaczki wysokogórskiej na masywach na całym świecie.  Za jego początki uważa się właśnie pierwsze wejście na Mont Blanc (4810m n.p.m), które miało miejsce w 1786 roku i zostało dokonane przez Jacques Balmat i Michel-Gabriel Paccard.

Czy wiesz że… ?

Swoją drogą (haha nawet droga jako wtrącenie pasuje idealnie do dzisiejszego tematu) wiedzieliście, że początkowo po górach chodziło się w eleganckich strojach? Spójrzcie poniżej jak ubrany był Jacques Balmat podczas zdobywania Mont Blanc. Szyk i klasa!

Jak to było z Igrzyskami ?

Pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbyły się w 1924 roku właśnie w Chamonix. Całe wydarzenie początkowo nazwane było Tygodniem Sportowym. W imprezie wzięło udział 258 sportowców z 16 krajów, w tym 7 z Polski. Lista konkurencji była stosunkowo krótka, a złożyły się na nią: narciarstwo klasyczne, łyżwiarstwo szybkie, łyżwiarstwo figurowe, hokej na lodzie, curling i bieg patroli wojskowych, przypominający dzisiejszy biathlon. Poniżej możecie obejrzeć film ze zdjęciami z igrzysk:

Cóż to były za czasy, cóż to był za klimat! Pomyśleć, że od tych wydarzeń nie minęło nawet 100 lat, a wygląda to jakby miało się odbyć wieki temu 😉

Człowiek nie wielbłąd…

Obecnie Chamonix jest przepełnione zapaleńcami zimowych sportów, a także ludźmi, którzy po prostu chcą się polansować w modnym miejscu “bo dobrze jest tu bywać”, a całą ich zimowa aktywność sprowadza się do noszenia drogich i markowych zimowych ubrań. Kurtyna. Wpływa to niestety również na ceny w mieście, więc ciężko jest znaleźć smaczną i budżetową knajpę. Zostaje jeszcze market Spar ukryty nieopodal torów między budynkami. Niemniej jednak jest takie miejsce, które musicie odwiedzić, aby coś zjeść i napić się piwa z lodowcową wodą! Nie dość, że wyjątkowo tanio, to jedzenie jest doprawdy wyborne i rozpieści wasze zmarznięte zmysły. Zapamiętajcie dobrze tą nazwę, gdyż będzie Wam się śniła po nocach: POCO LOCO ! Znajduje się ona na głównym deptaku, a poniżej macie wizualne podpowiedzi jak ją wyśledzić, gdyż z zewnątrz nie zajmuje zbyt dużo miejsca.

POCO LOCO - Chamonix - Francja POCO LOCO - Chamonix - Francja POCO LOCO - Chamonix - Francja POCO LOCO - Chamonix - Francja POCO LOCO - Chamonix - Francja

Wisienka na torcie…

Miejsc z dobrą gastronomią zapewne tam nie braknie, tak samo jak z dobrą, francuską gorącą czekoladą. Tego jednak nie będziemy analizować i zapewne sami coś znajdziecie, jeśli was najdzie ochota. Tymczasem najedzeni, “wyspacerowni” wzdłuż i wszerz całego deptaku zawitajcie koniecznie do Musée Alpin, czyli do Muzeum Alpinizmu. Niby niewielkie muzeum, za to z bardzo ciekawą historią i eksponatami. Myślę, że jest idealnym zwieńczeniem pobytu w tym niesamowitym mieście. Koszt wstępu to zaledwie około 6 euro.

“Oko w oko” z Mont Blanc

Zapomniałbym o najważniejszym …Mont Blanc ! Dla żądnych przygód, nawet jeśli nie będzie czasu na wspinaczkę o własnych siłach, jest możliwość wjechania kolejką na AIGUILLE DU MIDI (3,842m n.p.m), jeśli tylko pogoda i portfel wam pozwoli. Bilet w obie strony wynosi około 61.50 €. Na szczycie do dyspozycji macie taras z widokiem na Alpy francuskie, włoskie i szwajcarskie, a być może przede wszystkim możecie zmierzyć się “oko w oko” z Mont Blanc. Widok na pewno zapiera dech w piersiach i choć mi tym razem nie udało się tam zawitać, to mam nadzieję, że może kiedyś to nadrobię. Wszelkie niezbędne informacje możecie znaleźć na oficjalnej stronie miasta: www.chamonix.com

Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja Chamonix - Francja

Artykuł Chamonix-Mont-Blanc (Francja) – kolebka alpinizmu i zimowych igrzysk pochodzi z serwisu z Podróży PL - Blog podróżniczy.

]]>
https://zpodrozy.pl/chamonix-mont-blanc-francja-kolebka-alpinizmu-i-zimowych-igrzysk/feed/ 4