Las Vegas zwane również Miastem Grzechu  chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Jedno z najbardziej znanych miast USA na świecie. Kojarzone z luksusem, kasynami, hazardem, przepychem i ociekające bogactwem. Jak wyglądają kasyna? Gdzie można imprezować? Co ma wspólnego z Europą? Jak dużą zajmuje powierzchnię i jak tutaj się poruszać?

Zacznijmy od szczypty historii. Las Vegas znajduje się w stanie Nevada i niczym Dubaj zostało wybudowane pośrodku niczego na zupełnym pustkowiu. Założone w 1905 roku oficjalnie nabyło prawa miejskie w 1911 roku. Pod koniec XX wieku, Las Vegas było najgęściej zaludnionym amerykańskim miastem. Obecnie jest w pierwszej trzydziestce.

Jak wyglądają kasyna?

Żyjąc w Polsce i oglądając kasyna głównie w telewizji miałem przeświadczenie, że do kasyna nie wpuszczają byle kogo i w byle czym. Trzeba jakoś wyglądać i cokolwiek sobą prezentować, aby lokal jednak pozostał na odpowiednim poziomie. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że do kasyna wchodzimy jak do marketu. Ba! Mało tego. Żeby było zabawniej, to przez kasyno przechodziłem, aby skrócić sobie drogę do hotelu i nie chodzić dookoła budynku. Kasyna są tutaj na każdym kroku. Drzwi są cały czas otwarte, gdyż jest tak ogromny przemiał ludzi. Automatów znajdziemy setki, a nawet tysiące. Od kultowych jednorękich bandytów, po jakieś bardziej futurystyczne maszynki. Możemy się dosiąść do stolika i zagrać w pokera, ale możemy również grać w pokera z komputerem przy wirtualnych stołach. Jednak technologia wszędzie poszła do przodu. Oczywiście znajdą się imprezy zamknięte dla VIPów, jednak myślę, że stanowią one niewielki procent wszystkich kasyn. Przebywając w środku często można napotkać Januszy Hazardu. Wyglądają trochę jak bezdomni lub hipsterzy. Przychodzą z termosami, kanapkami i ładowarkami do telefonów. Rozsiadają się przy ulubionej maszynie i koczują godzinami z nadzieją, że dziś będzie ich dzień. No cóż. Powodzenia Panie i Panowie!
Czy można w kasynie wygrać? Oczywiście! Sam jestem najlepszym przykładem, bo inwestując 1$ wygrałem właśnie na jednorękim bandycie 40$. Wygrywając cokolwiek w kasynie drukuje nam się bilecik z maszyny, który wymieniamy na gotówkę w kasie. Jednak nie polecam grania jako sposobu na życie 😉

*Fotki z telefonu, ale nie chciałem kusić aparatem ochrony do wspólnej interakcji.

Imprezowanie w Las Vegas?

To jest również ciekawy temat i nieco rozczarowujący. Przytoczę Wam słowa, które opowiedział nam jeden z naganiaczy do klubów, aby wyjaśnić nam jak działa Miasto Grzechu. Od poniedziałku do bodajże czwartku odbywa się tylko jedna impreza w mieście! Hotele są tak dogadane, że np. w poniedziałek imprezę robi Cezar, we wtorek Bellagio, a w pozostałe dni jeszcze ktoś inny. Jedynie od piątku do niedzieli jest nieco więcej miejsc do zabawy. Jeśli mnie pamięć nie myli, to czynne są wtedy około 3-4 imprezownie. Co jednak jest zaskakujące zwłaszcza będąc w Vegas? A no wszystkie imprezy trwają maksymalnie do 3.00 rano!!! I to ma być Miasto Grzechu? Ehhh …powinni się uczyć od polskich studentów. Aaa …jeszcze jedno. Wejście na imprezę w Cezarze kosztowało 60$ plus ostra selekcja na wejściu. Na szczęście się nie skusiliśmy.
Trzeba jednak przyznać, że imprezy w tych klubach są na najwyższym poziomie i grają na nich najlepsi DJ świata.

Hotele poza dyskotekami szczycą się jeszcze nieco innymi formami rozrywki, które chyba ciężko spotkać poza Vegas. Mianowicie każdy hotel ma jakieś swoje “gwiazdy”. Jeden hotel oferuje show z pokazem burleski, inny natomiast ma na wyłączność jednego z najlepszych iluzjonistów świata (Criss Angel). Atrakcji w tym stylu nie brakuje. Oczywiście wszystko za odpowiednią ilość pieniędzy.

Jeśli nie impreza w hotelu to gdzie?

Nasz uliczny przewodnik wyjaśnił, że jedyną opcją aby przedłużyć imprezę do około 5.00 rano jest zabawa w Strip Clubie, czyli klubie ze striptizem. Tutaj kolejna ciekawostka, ponieważ takie kluby nie mogą być w centrum miasta i wszystkie zostały wybudowane gdzieś na obrzeżach. Dlatego aby zdobyć klientów kluby rozsiały po mieście swoich naganiaczy, którzy w razie zainteresowania imprezą zamawiają nam transport i dowożą Nas do klubu za darmo. Czy warto rozważyć taką opcję? Hmnn …ciężko powiedzieć. Na pewno nie o takie Vegas walczyłem.
Możemy również spędzić noc w kasynie, gdyż w większości są to miejsca całodobowe.

Niezłą alternatywą może być również Fremont Street, która znajduje się kawałek od centrum i szczerze żałuję, że nie udało mi się jej odwiedzić, bo zdjęcia w internecie wyglądają naprawdę zacnie! Także polecam udać się prosto tam, niż szukać rozrywki w centrum.

Europa w Las Vegas ?

Jak na amerykańską fantazję przystało wszystko mają lepsze i większe, więc czemu by nie wybudować głównych europejskich atrakcji tuż obok siebie. Po co jeździć do Europy, skoro można mieć swoją fontannę di Trevi, swoją wieżę Eiffla oraz swoją Wenecję. O hotelach w przeróżnych stylach nawet nie wspominam. Tak więc w odległości kilkuset metrów możemy odwiedzić wszystkie wyżej wymienione miejsca, a nawet popływać sobie gondolą.

Wracając jeszcze do hoteli, to poza wspomnianym Cezarem iście fantazyjny jest hotel w kształcie piramidy z własnym Sfinksem. W sumie zamkowy hotel o nazwie Excalibur nawiązujący do króla Artura też daje radę. Zobaczcie zresztą sami na fotkach.

Jak duże jest Las Vegas ?

Vegas, Vegas …a w sumie to cały szum toczy się wokół jednej ulicy wzdłuż której zbudowano wszystkie główne atrakcje i postawiono masę neonów. W dużym skrócie ale tak to właśnie niestety wygląda. Poza owym ścisłym centrum znajdują się zwykłe amerykańskie domki, markety i życie jak na każdej innej prowincji. Ceny nagle są kilkakrotnie niższe i okazuje się, że można kupić obiad za kilka, a nie kilkanaście dolarów. Zresztą spójrzcie na mapkę grzechu:

Tak prawdę mówiąc całe Vegas możemy zobaczyć (przynajmniej z zewnątrz) w jeden dzień, no i koniecznie wieczór, gdy zapalą się wszystkie magiczne światła.

Gdzie nocować ?

Taniej i dobrej odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy. Całe Vegas jest po prostu drogie! Z paczką, z którą tam wylądowaliśmy zdecydowaliśmy się na hotel LINQ (jest również zaznaczony na mapce). Był on najtańszą wówczas opcją i znajduje się w samym sercu miasta, więc był idealny na krótką wizytę i zwiedzenie najciekawszych miejsc. Nie do końca jasne pozostaje dla mnie wymeldowanie online i ściągnięcie później kilku różnych kwot, a także wygaśnięcie faktury online po kilku dniach. Mam wrażenie, że skroili nam trochę więcej dolarów niż powinni, no ale cóż. Człowiek uczy się na błędach. Ogólnie warunki hotelowe polecam. Dodatkowo standardowo na dole w hotelu mamy kasyno, a na piętrze otwarty basen. Nawet znalazło się studio tatuażu dla rządnych wrażeń i wiecznych pamiątek. Podobno klientem był sam Chester Bennington z Linkin Park.

Grzeszny Diabelski Młyn?

High Roller Observation Wheel, to najwyższy diabelski młyn na świecie! Z pewnością jedno z miejsc, które trzeba odwiedzić. Cała przejażdżka trwa około 30 minut, a miasto podziwiamy z wnętrza kapsuły, która jest na tyle duża, że możemy po niej chodzić. Za odpowiednią kwotę możemy nawet mieć kapsułę z barem i drinkami. Najtańszy bilet to koszt około 22$, więc jak na Vegas nie najgorzej. Więcej informacji znajdziecie tutaj: https://www.caesars.com/linq/high-roller
A zdjęcia z widokiem oczywiście w galerii.

Podsumowując…

Czy warto odwiedzić Las Vegas? Biorąc pod uwagę, że jest to miejsce kultowe, to pewnie tak. Jednak być może warto tu zostać na jeden nocleg i uciekać gdzieś dalej (np. do Wielkiego Kanionu). Mnie nieco to miasto rozczarowało i raczej drugi raz tutaj bym nie zawitał. Nocą niewiele się działo, a ludzie gdzieś znikali na hotelowych imprezach. Chyba nie mój klimat. O ile kocham miasta nocą, to jednak w Vegas dłużej bym nie mógł zostać.

Żałuję jedynie, że nie udało mi się odwiedzić jeszcze Muzeum Neonów (https://www.neonmuseum.org/), bo gdzie zobaczyć więcej neonów jak nie właśnie tu.

Za to zdecydowanie polecam odwiedzenie przyrodniczej części Las Vegas, czyli wycieczkę do Red Rock Canyon, o którym pisałem tutaj: Red Rock Canyon, czyli główna atrakcja Vegas!

Napisz komentarz