O Greenpoincie śpiewał nawet Kazik (El Dupa). Piosenka nosi piękny tytuł “Natalia w Bruklinie”. Jak wygląda obecnie kolebka polsko-amerykańskiej kultury? Na początek cofnijmy się nieco w czasie…

blog podróżniczy, Nowy Jork atrakcje turystyczne, co warto zobaczyć, Greenpoint informacje praktyczne, przewodnik

Szczypta historii

Greenpoint jest wysuniętą najbardziej na północ częścią Brooklynu. To drugie zaraz po Chicago największe skupisko Polaków. Dzielnica znana ta jest również po nazwą “Little Poland”, czyli “Mała Polska”.
Niestety… wiele zmieniło się po 2004 roku kiedy to Polska wstąpiła do Unii Europejskiej i spora ilość naszych rodaków przeniosła się do Wielkiej Brytanii.  O zmianach na Greenpoincie powstał nawet program nakręcony przez BBC. Przeglądając materiały sprzed kilku lat można natknąć się na takie treści:

Właściciel mówi, że prawie co dzień ktoś z Polaków wyprowadza się z Greenpointu, a nowych nie przybywa. […] Tracimy naszych polskich sąsiadów. Kto mieszka na Greenpoincie słyszy język polski, widzi Polaków, może spróbować polskiego jedzenia. Teraz po latach zmian i podwyżek czynszów dzielnica traci polską tożsamość – pisze Lenard i wylicza miejsca, których już nie ma. Zamiast Kormorana przy 152 Driggs Av. jest zaplecze lodziarni Van Leeuwen’s , zamiast sklepu Damis przy 931 Manhattan Av. jest teraz No.7 Sub. Pod koniec ubiegłego roku zniknęła też Apteka przy 937 Manhattan Av.

Coraz mniej Polski w Małej Polsce

Kiedy wysiadamy z metra na Greenpoincie od razu trafiamy na 3 panie w średnim wieku, które piękną polszczyzną obgadują swoją trzecią (oczywiście nieobecną) koleżankę. Cóż za ulga na sercu. Przecież to zupełnie jak u nas “w domu”. Po drugiej stronie ulicy dostrzegamy elegancką polską restaurację, polski kościół, a nawet polską kancelarię prawną.

Ogólnie panuje cisza, spokój i porządek. Wiele budynków zbudowanych z czerwonej cegły, która do tej pory jest pięknie utrzymana. Uwielbiam taki industrialny stary klimat. Po kilkuminutowym spacerze docieramy nad brzeg rzeki, gdzie rozciąga się piękna panorama z widokiem na Manhattan, ale wyjątkowo z całkiem innej strony, niż widać to wszędzie w internecie. Sporo ludzi spaceruje z psami, leży na kocach lub czyta książki siedząc na ławkach. Wiosną i latem musi być tutaj cudownie!

Kręcimy się chwilę przy pomoście (a może właściwie to amerykańskie molo) i idziemy dalej. Sporo tutaj klimatycznych knajpek i kawiarni, a także małych sklepów. Znajdujemy nawet amerykański plac zabaw z kultowymi boiskami do koszykówki. Jednak najbardziej urzekają mnie stare szeregowe domy, rodem z filmów. Kilkupiętrowe, wybudowane z cegły, metalowe poręcze zdobią schody, po których trzeba wejść, aby dotrzeć do drzwi. Latem pewnie wszyscy pewnie na nich siedzą i są to główne miejsca sąsiedzkich spotkań.

Jest i market! Całkiem spory, coś pomiędzy naszą Biedronką, a Tesco. Poza amerykańską klasyką, mamy tutaj całą gamę polskich smakołyków. Chyba niejeden polski sklepik nie jest tak dobrze wyposażony! Choć polskiego języka nie słyszę, to jednak miło, że rodacy mają dostęp do swoich smaków.

A propo Biedronki… jest i ona! Choć logo nieco inne, to jednak ikona polskiej strefy handlowej. Właściwie to było ostatnie miejsce przed którym się zadumałem wsiadając w powrotne metro do centrum Nowego Jorku.

Przyznam szczerze, że choć może na Greenponcie nie było nic zjawiskowego, to bardzo polubiłem jego klimat i spokój jaki tam panował. Można poczuć jakąś taką lokalną wspólnotę i klimat małego miasteczka. No i ta architektura! Gdybym miał okazję, to chętnie bym tutaj pomieszkał co najmniej kilka dni.

Komentarze

  1. Bardzo bym chciała kiedyś pojeździć kamperem po Ameryce i Nowy York to jedno z miast na mojej liście

    • Łukasz | z Podróży PL Reply

      Camperem przez USA mogłoby być ciekawym rozwiązaniem 😉

Napisz komentarz